DEKAPITACJA SMOKA

Cześć!

Dobrze Cię widzieć!

Dziś wpis, którego w trakcie trwania występu nie potrafiłem sobie wyobrazić – z minuty na minutę rozkwitało we mnie przekonanie, że albo mój zasób słów nie jest wystarczający, albo po prostu język sam w sobie jest zbyt niedoskonałym narzędziem aby, we właściwy sposób, opowiedzieć Ci o tym, co się wtedy stało.

Możesz mi wierzyć lub nie – poczułem się tak, jakbym nigdy wcześniej nie był na koncercie.
NIGDY. Dwudziestego dziewiątego lipca w Dragonie dwóch facetów w niespełna trzy kwadranse wywróciło mój muzyczny świat tak wiele razy, że poczułem się jak nowo narodzony!

Adam Gołębiewski/Witold Oleszak 29-07-2014, Dragon Poznań

Choć ta wewnętrzna rewolucja wcale nie była taka jednoznaczna.
Dokonywała się raczej stopniowo i zmieniała swoje oblicze wraz z dramaturgią występu, w której był czas na spokój, trochę grania ciszą i oddech, a także na naszpikowane aurą ataku i apokalipsy dźwięki, które nie liczyły się z nikim i niczym.

Podziwianie owych wydarzeń sprawiło, że jednocześnie odpocząłem i… niesamowicie się zmęczyłem.
Z jednej strony czułem głęboką duchową ulgę oglądając tak intensywny występ, którego zawartość miała na mnie kojący wpływ, a z drugiej – próbując w pełnym skupieniu podążać za tymi, wciąż zmieniającymi się rzeczywistościami – miałem wrażenie, że biorę udział w triathlonie.

Jak zwykle bardzo mi pomogło zamknięcie oczu. Natychmiast uzyskałem pewną łatwość interpretacji i jaśniejszą „wizję” całości. W normalnych warunkach, skorzystałbym z tej pomocy w pełnym wymiarze, ale nie tego wieczoru.

Mimo że całokształt wykorzystanych środków służył wyłącznie wydobywaniu kolejnych brzmień, to obraz i tak był wstrząsający! Jak tu zamknąć oczy gdy pianista uderza, z niemałą siłą, w struny fortepianu pałkami kotłowymi, by po chwili zacząć traktować instrument niczym harfę, z której wylewają się nieposkromione, rwane akcenty mogące być ścieżką dźwiękową do dreszczowca?

Drugi z muzyków, co chwilę, preparował swój instrument na sposoby mi wcześniej zupełnie nieznane. Dosłownie obsypywał perkusję przedmiotami, które wprawione w ruch sprawiały, że każde pojedyncze uderzenie było osobną historią w tej opowieści.

Odnośnie samego grania – nigdy wcześniej nie widziałem tak sprawnego, zbuntowanego i gwałtownego muzyka. Prędkość, moc i ekspresja z jaką sięgał po kolejne środki wyrazu była nieprawdopodobna! Jednym z najmocniejszych wstrząsów jakie przeżyłem tego wieczoru była chwila, w której Gołębiewski zaczął grać na swoim zestawie… smyczkiem. Te rejestry były dosłownie surrealistyczne!

Kolejnym nadzwyczajnie mocnym fragmentem występu była, dla mnie, partia gitarowa.
Witold Oleszak uzyskał tak brudne, mocne i bezkompromisowe barwy, że musiałem na chwilę wstrzymać oddech. Zresztą sam wygląd instrumentu robił niemałe wrażenie – stara, odrapana, rozcięta wzdłuż gitara, pomiędzy której struny wetknięta była pałeczka perkusyjna.

Jakby tego było mało, dosłownie każdy kontakt Oleszaka z gitarą demolował ją coraz bardziej. W ruch, poza palcami, poszedł również grzebień, który torturował nie tylko struny – pudło także oberwało i to nie na żarty. Ten instrument został zwyczajnie pobity!

I tak ta, falująca pomiędzy spokojem a wojną, całość trwała niecałe, wspomniane na początku, trzy kwadranse, tworząc jeden, w całości improwizowany utwór. Publika nie ważyła się pisnąć. Od pierwszej do ostatniej sekundy panowała całkowita cisza.

Finałem była krótka lawina oklasków i wrażenie, że wydarzyło się coś sporej rangi.
Gdy wychodziłem, Panowie rozkręcali fortepian, bo coś zdaje się wpadło za głęboko…

A teraz usiądź wygodnie i jeśli masz chwilę, posłuchaj:

https://www.youtube.com/watch?v=SKtcxUii-_s
https://www.youtube.com/watch?v=m1rJJCREC2w

Cześć!

Reklamy

3 komentarze Dodaj własny

  1. Pluton pisze:

    To brzmi jak soundtrack do horroru… Skądinąd dobry. Trzeba przyznać, że talentu i pomysłu tym muzykom nie brakuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s