INNY PAŁAC

Słuchanie tego koncertu było doświadczeniem więcej niż złożonym. Muzyka prowokowała stan autorefleksyjnej bezbronności, kiedy cała zebrana do tej pory wiedza wydaje się niewiele warta bo kreowana konsekwentnie, jak najdalsza od jednoznaczności, introspektywna materia… wywołała stupor.

Mazzoll – Knade / 20.11.2016 / Pałac Lubostroń

Splot dwóch, pełnych głębi, autonomii i pewności, muzycznych języków które poprzez ciągłą zmienność znalazły drogę do spójności, utrzymując porozumienie na wszystkich poziomach; wykonawczym, intelektualnym i emocjonalnym, malując gęsty i intensywny, choć całkowicie pozbawiony ekstrawertyczności obraz, bezwzględnie i cierpliwie zajmujący przestrzeń przede wszystkim wobec emocji.

Przenikająca się samowiednie paleta barw stanowiła kręgosłup całości. Dominował roztaczający się powoli, ekspansywny burdon klarnetu wsparty często – poniekąd klaustrofobicznym i dusznym – rejestrem altówki. Z drugiej strony, wpuszczali też sporo promyków, czasem nieco melodii, a także wchodzili w bardziej stojące, ale nie mniej wciągające free.

Twórczy radykalizm wzmocnił moment, gdy Mazzoll po wymontowaniu ustnika, przyłożył instrument maksymalnie blisko mikrofonu, następnie otworzył szeroko – ułożone do nich prostopadle – usta i tworząc tym samym rezonator rozpoczął dynamiczne naciskanie klap klarnetu, przez co muzyka urodziła się bez udziału wpuszczania weń powietrza (!).

Nie mniejsze wrażenie robił utrzymany przez kilkanaście (?) minut oddech cyrkulacyjny, a także minorowe, ascetyczne, przejmujące i czasem podszyte subtelnym delay’em ciernie Waldemara Knadego i to, jak naturalnie zmieniał się udział muzyków w budowaniu faktury.

Kulminacja i nieplanowane bisy odbyły się w całkowitej ciemności. Jerzy, grając wówczas z różnych miejsc sali, zbudował skuteczną kontrę wobec wcześniejszych doznań, tworząc jeszcze jedną historię.

Wszystko to sprawiło, że muzykę słyszę dziś trochę inaczej. Pisałem kilka tygodni temu, że koncert Pink Freud odświeżył pojęcie muzyki, ten występ je rozszerzył. Słysząc później, że panowie nigdy wcześniej ze sobą nie grali i że nawet nie zrobili próby na chwilkę się rozsypałem.

Fotografia: Maks Krybus

Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s