DOBRY START (relacja z festiwalu Jarocin)

nawordpressa1.pngnawordpress2.png

jaro.jpg

Od chwili ogłoszenia kilku pierwszych zespołów, poczułem delikatne ukłucie ekscytacji. Gdy w kolejnych dniach okazało się, że impreza regularnie przyjmuje, niemałą, dawkę przygan (co zresztą trwa do dziś), wytworzyła się między nami jakaś – łechcząca moją próżność – więź. Później przyszła szczera ciekawość, bo poza koncertami ogłoszono serię wydarzeń (niemal) edukacyjnych, nastawionych na kontakt z uczestnikami. Wówczas pojawiły się też pierwsze obawy – czy aby nie spodziewam się zbyt wiele?

Jarocin Festiwal 2017 (dzień pierwszy)

Piątek okazał się szansą na spotkanie z zespołami, których płyt nie ma i najpewniej nigdy nie będzie w mojej kolekcji. Od lat mam dystans do grubo ciosanego, riffowego grania, ale Dezerter poważnie zaskoczył i może nie chwycił za gardło, ale na pewno silnie uścisnął dłoń.

Dominowały wyraziste, wypuszczane konsekwentnie i z jakimś szlachetnym uporem, trafienia. Solówki Roberta Matery momentami onieśmielały – często zawiłe, nieortodoksyjne, zacierające na kilka chwil jednoznaczność muzyki, ale też niewytrącające całości z obranego kursu. W krótkich przebiegach potrafił zawrzeć czytelny, pełen werwy, treści i pomysłów komunikat. Gra Krzysztofa Grabowskiego, choć prosta, przewidywalna i niekiedy naznaczona krzywiznami, pozostawała też swoiście pewna (podobnie jak praca Jacka Chrzanowskiego na basie), a przez to… wystarczająca. Bisy wprowadziły delikatną dezorientację – nagle, poziom energii wzrósł, by finał (Ostatnia chwila) wręcz zaparł dech. Z jednej strony świetnie, a z drugiej nie dawało mi spokoju pytanie o to, jak odebrałbym występ, gdyby również podstawowy program został zagrany z podobnym zaangażowaniem… Tak czy siak – bardzo solidny koncert, wsparty zuchwałym i selektywnym nagłośnieniem.

Krzysztof Zalewski wcześniej nie zatrzymywał mojej uwagi i po wysłuchanym koncercie, nic się nie zmieniło. Teoretycznie, eklektyzm prezentowanych kompozycji mógł zadziałać – nie brakowało nagłych, estetycznie radykalnych, zmian w kolejnych częściach utworów i choćby odważnej żonglerki środkami wyrazu (brzmienia akustyczne, elektronika, błyszczący Duesenberg). Ostateczny efekt był jednak (zewnętrznie) chaotyczny i (wewnętrznie) jałowy. Chaos wynikał wprost z braku jakiegokolwiek wykonawczego porozumienia – w grupie każdy umiejscawiał swoje partie właściwie, ale nic ponadto. Wokal zaś – choć technicznie bez zarzutu – odebrałem jako pretensjonalny i pozbawiony wewnętrznego ciężaru. Skodyfikowany zestaw zachowań scenicznych oraz mętna realizacja („kartonowe” bębny, nieprecyzyjne klawisze) nie pomagały w odbiorze. Wykonany może nieźle, ale na pewno nie zagrany, koncert.

20 minut później zainstalował się Hey i słowo, które ciśnie mi się na usta to… uśmiechnięty, bo było – tylko i aż – miło. Może obecnie nie zaskakują i nie grają szczególnie żywiołowo, ale wszystko co dzieje się na scenie nosi ślad naturalności, akceptacji, szczerości, radości i brzmi przekonująco. Nie odczułem też dychotomii pomiędzy repertuarem przepełnionym elektroniką, a tym organicznym, gitarowym – emocjonalny rdzeń był stały i spójny. Szczególną uwagę zwracał bas – plastyczny i nieco rozpuszczony, ale też zdecydowany i obecny, a trzy najstarsze fragmenty przyniosły nowy kolor. Oczywiście, muzycznie te jednowymiarowe i względnie toporne piosenki, odstawały od reszty, ale udało się przemycić coś z ich pierwotnej, przyciągającej bezczelności i siły i mimo, że przed Arahją (dokładnie 2/3 długości występu) moja percepcja przestała pracować i dźwięk odbierałem wyłącznie ciałem (granica trzech godzin komfortowego przyjmowania muzyki okazała się nieprzekraczalna), to dobre wrażenie pozostało do końca. Patrząc więc na pierwszy dzień całościowo – dobry start. 

Reklamy

4 komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s