Gdy już przesłuchałem Tam i sam postanowiłem zadzwonić do Mateusza, by mu o swoich odczuciach opowiedzieć. Wystartowałem od dość grobowo wyartykułowanego: „muszę ci coś powiedzieć”. Na co odrzekł: „no tak zacząłeś, że zaczynam się bać”. Po trzech minutach zorientowałem się, że trafiłem na dobry moment i warto by treść naszej rozmowy jakoś utrwalić, ale gdybym się z tym ujawnił, to całą dotychczasową atmosferę szlag by trafił, więc chwyciłem za dyktafon, kliknąłem ikonę trybu głośnomówiącego i rozpocząłem popełnianie przestępstwa….
